Niedawno pewna Ktosia podczas zdjęć powiedziała „nie ufam ludziom, którzy nie lubią zwierząt, no bo przecież jak można nie akceptować obecności czworonogów?”. Mam identyczne odczucia. Wychowałam się w rodzinie, w której zwierzęta zawsze były bardzo ważne i (niekiedy za bardzo) rozpieszczane. Spały na kanapach, mimo że w domu miały bardzo wygodne posłanie, jadły to, co zostało z obiadu, miały czas na zabawę, odpoczynek i spacer. Zawsze były pełne michy i mnóstwo miłości. Podczas niektórych wigilii, przy stole siedziała piątka ludzi, a pod stołem – osiem psów i trzy koty.

Bycie psiarą mam więc w genach. Zachwyt nad każdym przechodzącym pieskiem „o ja cię, ja cię, ale ciapek, paaaatrz!” to akurat cecha wrodzona. Gdy więc ponad rok temu zaczęłam żyć na swoim, bywały chwile, gdy bardzo tęskno było mi do sierści, szczekania o trzeciej nad ranem i spacerami o północy. Jesienią, gdy mieszkaliśmy już z Mateuszem w Górach, narodził się w mojej głowie pomysł miania psiaka. Owczarek australijski marzył mi się od ładnych paru lat. Że piękny, to wiadomo. Ale przede wszystkim – to jedna z najinteligentniejszych i najbardziej pojętnych ras psów. Potrzebują dużo ruchu i stymulacji podczas treningów. Znaleźliśmy hodowlę (Welkope FCI), gdzie akurat były szczenięta, zadzwoniłam i na rozmowie z panią Małgosią, dumną człowieczą mamą stadka czworonogów, Amelia została klepnięta.

W połowie stycznia pojechaliśmy odebrać małą, a – jak już wiecie – do domu wróciliśmy z dwiema suniami. Wanda powitała nas w progu z taką miłością, ufnością i uroczością, że gdy okazało się, że jeszcze nie była zarezerwowana, dwa razy nie musieliśmy się zastanawiać. Podpisaliśmy umowy, odebraliśmy książeczki zdrowia i czekała nas pierwsza wspólna podróż: z Olsztyna do domu.

Dzieciaki są z nami już przeszło miesiąc. Po paru dniach wiadomym było, co miała na myśli córka Małgosi, mówiąc, że Wanda nam jeszcze pokaże.

Mamy dwa żywe srebra. Wiecie, gdy w domu robi się cicho, to znaczy, że coś się dzieje. Oj, przeważnie dzieje się, dzieje (np. przemeblowują dywanik w łazience, albo czytają zębami moje książki). Wendy jest bardzo zadziorna, a przy tym – szczekacz z niej niespotykany (co akurat jest cechą rasy). Gdy cała trójka dostaje konga (gumowa zabawka w kształcie stożka, w której można upchnąć smakołyki i zając psy na chwilę dłuższą niż pół sekundy), Amelii nie odciągniesz – przyssie się i będzie memlać tak długo, aż nie wyje wszystkiego ze środka. Granda pójdzie do swojego łóżka i będzie warczeć na młode, gdy pojawią się w odległości dziesięciu metrów. A Wanda? A Wanda zajmie się zabawką na trzy minuty, po czym siada pośrodku pokoju i zaczyna ujadać na siostrę i na ciotkę. Bo tak i już. A gdy się jej da konga (pełnego), to powącha i dalej drze japę.

Zresztą, obie są gadułami nie z tej ziemi. Śpiewają, mruczą, skrzeczą, seplenią, recytują wiersze – w zależności od nastroju. Gadają podczas jedzenia, gadają podczas obgryzania ściany, gadają podczas spania, gadają podczas zabawy i podczas naszego obiadu. Funia śpiewała, pamiętam, Borys – seter mojej babci – mógłby pracować w operze, ale dziewczyny biją wszystkich na głowę.

Nigdy nie wychowywałam dwóch szczeniąt. Zawsze to był jeden psiak, raczej spokojny i zrównoważony. Rzuciliśmy się na głęboką wodę. Że będzie siusiane w domu, zdawaliśmy sobie sprawę, że będzie rozgardiasz – także. Ale że będziemy mieli kontynenty moczu w mieszkaniu, błoto w każdym zakamarku, obgryzioną kanapę i zjedzoną drewnianą skrzynię…ta świadomość gdzieś nam umknęła. Z dwoma jest więcej sprzątania, jest większy bałagan i oczy dookoła głowy niekiedy nie wystarczają (gdy psiak wybiega cichaczem sprintem z łazienki, to znak, że konsumuje coś niedozwolonego). Piją mi herbatę z kubka (za pozwoleniem), uwielbiają witać się z każdym napotkanym człowiekiem (oszukali mnie, gdy mówili, że oziki są nieufne…). Ale to nic.

Bo gdy rano człowiek otwiera oczy, dwa szczeniątka stoją przednimi łapkami na poduszce i krzyczą „mamo, mamo, dzień dobry, ale jesteś super”. Gdy witam się z nimi, obie kładą się na plecach i każą się miziać po aksamitnych brzuchach. Szybo uczą się czystości. Umieją już wracać na zawołanie, siadają i ogarniają (głównie Amelia) komendę  „zostań”. Wiedzą, co to znaczy „nie wolno”, nie jedzą butów (choć kochają moją bieliznę i kapcie Mateusza)) i są najukochańszymi siostrami na świecie. Razem się bawią, pragnąc się pożreć i razem zasypiają, wtulone w siebie. Na spacerach niuchają nos w nos, a w domu – rozrabiają ząb w ząb.

Nigdy nie miałam psa pasterskiego. Nie wiedziałam, z czym to się łączy (nadal nie wiem, choć szukamy owczarni, która będzie chciała wziąć te dwa maluchy na trening z zaganiania owiec). Ale i tak nie sądziłam, że to będą psy „dowodne”. A tu proszę – stoi miska z wodą. Wyobraźcie sobie Wandę, która wchodzi do niej obiema łapkami i rozbryzguje ciecz po całej kuchni, łącznie ze sobą, ścianą i panelami. Później idzie, zostawiając mokre ślady po całym mieszkaniu. A Amelia? Amelia nurkuje. Wkłada łapki do wody, a później cały pyszczek i urządza sobie dzikie harce podwodne. Nie mnie oceniać…ale…ech, wygląda to przekomicznie.

Jak się więc żyje z dwoma szczeniakami? Głośno, na wariackich papierach, mokro od wody (i nie tylko), uroczo, szaleńczo i swojsko. Mamy pełny dom i to najwspanialszy dom, jaki mogłam sobie wyobrazić.

Nie zamieniałabym ich na nic innego. Nie wyobrażam sobie życia bez tych dwóch gamoni. I nie wyobrażam sobie, by nie miało być z nami Wandy. To była fantastyczna decyzja.

Z.

 

_DSC3704_DxO_DSC3759_DxO_DSC3768_DxO_DSC3806_DxO_DSC4053_DxODSC04526_DxODSC04530_DxODSC04534_DxODSC04539_DxO

6 Komentarzy

  1. Piękne emocje, ubrane w piękne słowa 😉 dobrze wiem o czym Pani mówi, też podjeliśmy jedną z najlepszych decyzji w życiu – dwa szczeniaki – tylko u nas dla odmiany 2 chłopaków (Blue i Lemon)

    Polubienie

      1. Tak, z hodowli Baritus 😉 też dały nam popalić 😉 teraz mają już prawie skończony rok (10.03). Zapraszam na facebook priv w razie pytań 😉

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s