Weszliście na bloga, a tu tyle zmian.
Zamiast Życiowej Drogi – Manfredem.com, zamiast jednej Zosi – Amelia, Wanda, Mateusz, Manfred i Zosia. Coś się tu ekipa powiększyła, myślicie sobie. No i macie rację.

Na Woodstocku znienacka w moim życiu pojawił się Mateusz (zwany też Mężem). Pojawił się, porwał mnie na spacer, a serce – w tany, no i został. Na dobre i na złe. Oboje zakochani po uszy, postawiliśmy na jedną kartę – na siebie. Zgodnie stwierdziliśmy, że najlepiej będzie nam w wolności, szaleństwie, przygodzie i głębokich rozkminach.

W listopadzie pod Olsztynem oszczeniła się Ryża, owczarek australijski. Postanowiliśmy wychować jedną z jej córek – Amelię. Już w hodowli, swoim charakterem i zadziornością kupiła nas Wanda. I do domu wróciliśmy w czwórkę.

Na pchlim targu we Wrocławiu, gdy moja Mama oglądała krzesła, mi w oczy wpadł stary Mercedes-Benz 407D, który służył sprzedawcy jako auto dostawcze. Wymarzony, wyśniony, ten konkretny model, który skradł nasze serce, gdy chodziliśmy po Berlinie. Spytałam o cenę (będąc pewną, że otrzymam odpowiedź odmowną), sprzedawca odpowiedział. Po tygodniu Manfred – bo takie imię dostał – stał pod kamienicą.

Jak jest plan?

Ostatnie cztery miesiące spędziliśmy w Górach Sowich. Imaginowaliśmy sobie, jak to będzie, gdy dorwiemy wymarzone auto, które przerobimy na campera. Wyżyczaliśmy sobie mieszkanie w camperze full-time. Kolorowe poduchy, dużo drewna, dobra akustyka, łóżko, mała łazienka i kuchnia. Mamy luty i kosmos właśnie zesłał nam wszelkie środki potrzebne ku temu, by móc zacząć działać. I mean…zesłał nam auto, reszta w naszych rękach. Dlatego z końcem lutego ruszamy w pierwszą poważną wspólną podróż. Cel – wschód Polski. Śpimy w Mańku, jemy w Mańku, sprawdzamy siebie w dość skrajnych warunkach (bo to zima, bo to mróz, a Manfred niewyremontowany kom-ple-tnie). Bierzemy ze sobą ciepłe ciuchy (plus folię termiczną), kuchenkę gazową, grube śpiwory, aparat, buty trekkingowe, psią karmę i smycze.
A później? Życie, jak zawsze, da nam podpowiedź.

Co z dotychczasowym blogiem?

Mimo że zmieniła się nazwa, Zosia LS nadal dzierży w dłoni stery, choć od dziś będę dzieliła je z Mateuszem. Co będzie się tutaj pojawiało? Wpisy o remontowaniu campera tak, by mógł latami służyć za dom. Wpisy o podróżach, małych i dużych, najpierw po Polsce, później – po Europie (a z czasem i po świecie). Wpisy, jak dotychczas, o marzeniach i wolności i felietony oderwane od rzeczywistości. Będzie o psach (a co!) i o flamingach (znacie mnie). Z czasem pojawią się także vlogi. Będzie trochę mnie, trochę Mateusza i trochę naszego życia. Wszystko w idealnych proporcjach, by nie przedobrzyć.

To co, dacie zaprosić się do Manfreda i towarzyszyć nam w podróży?

Z.

 

7 Komentarzy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s